Zielone Świątki – święto nadziei i odradzającego się życia

Kliknij!

Zielone Świątki to ludowa nazwa kościelnych uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Ich historia sięga jednak czasów przedchrześcijańskich i związana jest ze słowiańskimi obrzędami świętowania budzącej się po zimie przyrody. Kościół usiłował pogodzić pogańskie obrzędy majenia domostw i zagród z chrześcijańskim zwyczajem święcenia pól oraz procesjami i modlitwami o obfite plony.

Zielone Świątki szczególnie uroczyście obchodzone były na wsi. Gospodarze przyozdabiali świeżymi gałązkami drzew brzozy, olchy czy klonu okna, drzwi, płoty i wnętrza swoich domów. Zielonym tatarakiem wyściełano stodoły, ścieżki prowadzące do domostw, a nawet psie budy. Również bydło, wyprowadzane na pastwiska, przystrajano wieńcami z kwiatów. Rozkwitające gałązki miały zapewnić gospodarstwu pomyślność – udane plony i zdrowy chów zwierząt, uchronić od nieszczęść i odpędzić złe duchy. 

Zielonoświątkową tradycją było także urządzanie zabaw. Najpopularniejsze z nich to spotkania  przy ogniskach, które pierwotnie rozpalano, wierząc w siłę ognia odganiającego choroby i uroki. Potem przez ogień skakano, tańczono, biesiadowano.

Bawili się także pasterze, którzy uważali Zielone Świątki za swoje święto. Etnografowie wspominają o tradycji wybierania króla i królowej pasterzy. Pierwszeństwo zapewniali sobie ci z nich, którzy o świcie jako pierwsi wraz ze zwierzętami dotrą na pastwisko. 

Inną wiejską tradycją było plecenie wianków ze świeżych kwiatów. Symbolizowały one, podobnie jak zielone gałązki, odradzającą się przyrodę. Wiąże się z nim pasterski zwyczaj „chodzenia z królewną”, podczas którego dziewczyna 

w wianku – koronie razem z „orszakiem” pasterzy obchodziła okoliczne pola uprawne i jako władczyni wiosny zapewniała im urodzaj. 

Znamy także zwyczaj ustawiania pośrodku wsi lub przy chacie ładnej dziewczyny dużego pnia sosny albo jodły. Wiejscy kawalerowie ozdabiali pień zielonymi gałązkami i zachęcali śmiałków do wdrapania się na niego. Można było zdobyć drobne nagrody i - co najważniejsze - podziw  współmieszkańców. 

Także w miastach obchodzono Zielone Świątki. Organizowano, często fundowane przez  władców, festyny i biesiady na łąkach i placach. W większych miastach – Warszawie czy Krakowie – zapraszano trupy cyrkowe i teatralne, urządzano pokazy sztucznych ogni 

i zapewniano atrakcje dla dzieci. Wiadomo, że na bielańskich łąkach Warszawy w świętowaniu Zesłania Ducha Świętego uczestniczyli królowie – Władysław IV i Stanisław August Poniatowski. Zwyczaj urządzania festynów zielonoświątkowych przekształcił się w XIX wieku w organizowanie majówek, niezwiązanych już ściśle z tym świętem.

Dziś z dawnych tradycji pozostało nam – coraz rzadsze – ozdabianie domów gałązkami brzozy oraz bardzo częste i bardzo lubiane majówki.

/Ewa Wieczorek-Konieczyńska/

 

 

Wybitny badacz kultury ludowej Oskar Kolberg w swoim dziele opisywał zwyczaje i obrzędy ludu polskiego. Oto co pisał (pisownia oryginalna) o Zielonych świątkach w poznańskim:

Zielone świątki

Król kurkowy – Maj

 

1. „…Zielone świątki nastręczały mieszkańcom miasta Poznania nowy rodzaj zabawy, Tą było strzelanie do kurka, a później do tarczy. Zwyczaj ten przeszedł do nas z Niemiec; w Poznaniu są jego ślady już w XV wieku. Strzelajacy do kurka lub tarczy składali bractwo, które miało swój statut od t. 1537, swoje przywileje i do którego należeć mógł każdy właściciel domu w Poznaniu […]. 

2. W niektórych okolicach w Zielone świątki dopiero, stroją chłopcy wiejscy niedźwiedzia, to jest: obwijają jednego zpośród siebie w grochowiny i brzozowe gałęzie i obchodzą z nim po gospodarzach z koszykiem i rożenkiem, zbierając co im dadzą, jak: jaja, okrasę, chleb i pieniądze. Wszystko to przeznaczają na zabawy dla pastórków, to jest na wynagrodzenie dla tych, którym nie wolno isć do gościńca (karczmy) wówczas, gdy się w niej bawią starzy […].

3. W Zielone świątki jak i w Boże Ciało zaściełają włościanie izby tatarakiem i rozrzucają go także przed domem (Siekierki, Iwno).

4. Na Zielone świątki obmają, obgają sobie domy z zewnątrz gałązkami brzeziny, wierzbiny, wkopawszy je w dołki w ziemi wybrane. Wnętrze zaś chaty narzucą łabuziem (zielem wodnem z sadzawek, tatarakiem), którem zaścielą podłogę izby i omają okna i obrazy. Dziewczynki zaś wiejskie chodzą po gaju t.j. nałamawszy gałązek chodzą z niemi po wsi bez śpiewu (Dębicz).

5. W Zielone świątki obnoszą chłopcy lub obwożą na koniu Maja. Jest to figura ludzka ze słomy zrobiona i przybrana w liście i różne zioła polne (Biezdrowo).

 

Oskar Kolberg, Dzieła Wszystkie, tom 9, W. KS. POZNAŃSKIE cześć 1, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Wrocław – Poznań 1963, s. 139-141

/Małgorzata Pietrzak/

 
 

 


powered by