Tradycje Wielkiego Tygodnia

Wnętrze chaty w Zagrodzie Kurpiowskiej w Kadzidle, fot. M. Sawicka 2010
Kliknij!

Wielki Tydzień to ostatni tydzień przed Wielkanocą zaczynający się Niedzielą Palmową i okres ostatnich przygotowań do świąt. 

Pierwsze dwa dni, od poniedziałku do wtorku poświęcano na dokończenie wiosennych porządków w domu i zagrodzie przed zbliżającymi się świętami. Czyszczono wtedy ze śmieci, starych liści i roślin ogródki przy domach, wysypywano piaskiem ścieżki do domu i podwórka. Bielono, czyli malowano na biało wapnem wnętrza domów, szorowano podłogi, wszystkie meble i sprzęty, wietrzono ubrania, pościel i nakrycia łóżek. Starano się też ozdobić wnętrza domów. Na białych ścianach malowano szlaczki, wzory geometryczne i roślinne. W wielu regionach Polski, zwłaszcza środkowej i wschodniej, naklejano bezpośrednio na ściany i belki stropu wycinanki z kolorowego papieru, które wymieniano co roku właśnie przed Wielkanocą. Wieszano też pająki, czyli przypominające kształtem żyrandole ozdoby ze słomy, bibuły, piórek, czasem też wydmuszek. Odświeżano święte kąty (domowe ołtarzyki, w których umieszczano święte obrazy i krucyfiks) ozdabiając je bukietami papierowych kwiatów.  

WIELKA ŚRODA

W Wielką Środę w kościołach podczas tzw. ciemnej jutrzni gaszono na ołtarzu kolejne świece, po czym księża uderzali mszałami w pulpity na znak chaosu, jaki ogarnął apostołów po ujęciu Chrystusa i oznajmiając, że zbliżają się żałobne obchody Męki Pańskiej. Obecni w kościołach chłopcy często tłukli kijami w ławki i  hałasowali kołatkami robiąc tak wielki hałas, że usuwano ich ze świątyni. Na Pomorzu już od środy chłopcy chodzili po wsi „piekutując”, czyli hałasując kołatkami.
Na Górnym Śląsku, w okolicach góry św. Anny, Wielką Środę nazywano „żurową strzodą”. Po zmierzchu chłopcy podpalali stare miotły nasycone wcześniej smołą i biegali z nimi po wsi wołając: „Żur palą, buchty chwalą, co krok, to snop”. Wskazuje to na pozostałość dawnych praktyk mających zapewnić urodzaj.
W Wielką Środę gospodarze szli na pola i kropili je święconą wodą, by dobrze rodziły. 

WIELKI CZWARTEK

W Wielki Czwartek milkły dzwony kościelne. Na Ziemi Sądeckiej po zmroku młodsi i starsi chłopcy chodzili po wsi z kołatkami, klekotkami i terkotkami hałasując nimi, uderzając kijami w płoty, furtki i głośno krzycząc, aby przegonić diabła. Czasem miało to miejsce jeszcze w Wielki Piątek, co nie podobało się księżom i starszym ludziom, według których dzień ten należało przeżywać w zadumie i spokoju.
Na Górnym Śląsku w Wielki Czwartek po wsiach chodzili przebrani chłopcy: jeden za Judasza, drugi za diabła, a pozostali w kożuszkach odwróconych włosem do góry. Wołali, że schwytali zdrajcę Judasza, za co dostawali od gospodarzy jajka, suszone śliwki i drobne pieniądze.

W Wielką Środę, Czwartek, a niekiedy w Wielki Piątek miało często miejsce niszczenie Judasza (wieszanie, topienie, palenie). Miał to być odwet na zdrajcy Chrystusa, ale czasem odbijało się to także na żyjących w danej społeczności Żydach. Podobieństwo tego zwyczaju do niszczenia Marzanny skłania do twierdzenia, że mają one wspólne korzenie, a powiązanie rozprawy z Judaszem z Wielkim Tygodniem łączyło ją z praktyką chrześcijańską, a nie zwalczanymi przez Kościół zwyczajami pogańskimi mającymi przywołać wiosnę. Dzięki tej „wymówce” obrzęd mógł być nadal kontynuowany.

W zwyczajach związanych z Wielkim Czwartkiem widoczne są też pozostałości pogańskiego kultu zmarłych i wiosennych słowiańskich świąt zadusznych, podczas których przez całą noc podtrzymywano ogniska, by mogły się przy nich ogrzać dusze przodków. Na Ziemi Sądeckiej i w okolicach Gorlic tego dnia po zmierzchu mężczyźni i chłopcy rozpalali wielkie ogniska z wymiecionych z obejść śmieci i starych liści. Nazywano ten zwyczaj „paleniem Judasza”. Do kultu zmarłych nawiązywał też zwyczaj zostawiania w Wielki Czwartek nieumytych po wieczerzy naczyń z resztkami pokarmów dla dusz przybyłych z zaświatów.

WIELKI CZWARTEK - WIELKI PIĄTEK 

Wielki Czwartek i Wielki Piątek to dni, gdy przygotowywano świąteczne pożywienie – wędzono wędliny, pieczono mięsa, ciasta, chleb i bułki, gotowano wielkie ilości jaj. 

Największe wyzwanie stanowiły baby, które pochłaniały duże ilości surowców (jaja liczone na kopy!), wymagały sporego doświadczenia i dużego nakładu pracy. O szczególnej trosce, jaką należało im poświęcić świadczą uwagi do przepisu na babkę koronkową w książce kucharskiej Wincenty Zawadzkiej „Kucharka Litewska” (1854):

Najważniejszą jest rzeczą, żeby przy wstawianiu do pieca tej baby nie trącić, najmniejsze bowiem strząśnienie tak lekkiego ciasta może zrobić zakalec i zamienić ją na kołacz; również ostrożnie trzeba postępować przy wyjmowaniu z pieca.
Wybijać tę babę trzeba w ciepłym miejscu, gdzie by zimno ani wiatr przystępu nie miały.

Inne typowo polskie ciasta wielkanocne to mazurki – pieczone zazwyczaj na cienkim spodzie z kruchego ciasta, polane obfitą warstwą lukru, masy migdałowej lub czekoladowej i bogato zdobione różnymi bakaliami. Ten rodzaj wypieków pochodzi prawdopodobnie z Turcji, a w Polsce upowszechnił się w XVII w.  Na jednym z mazurków, zwyczajowo jedzonym jako ostatnie z ciast, powinien być napis „Alleluja”. Na stole wielkanocnym pojawiały się też obowiązkowo serniki, a oprócz nich sękacze, makowce, ciasta z kruszonką.

WIELKI PIĄTEK

W nocy  z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek na południu Polski chodzono do rzek i stawów, by obmyć się w wodzie. Nie chodziło tylko o oczyszczenie, był to też zabieg leczniczy i zapobiegający chorobom. Na Podkarpaciu i Śląsku wierzono, że podczas tej kąpieli trzeba zachować milczenie, by woda miała cudowne właściwości i leczyła oczy, wypryski na skórze, dodawała urody dziewczętom. Wierzono też, że taka woda zapobiegała psuciu się zębów i ich bólowi, dlatego i dzieci, i dorośli płukali nią zęby. Niektórzy chuchali później w pień dębu mówiąc zaklęcie: „Dębie, dębie daj, żeby było zdrowe co w gębie”.

W Wielki Piątek ludzie pościli jeszcze bardziej niż we wcześniejsze dni – niektórzy jedli tylko suchy chleb lub gotowane ziemniaki, nie spożywali ani jednego ciepłego posiłku, pili tylko wodę. Było to tym trudniejsze, że w czwartek i piątek kończono przygotowywanie świątecznych pokarmów i w domach unosiły się zapachy pieczonych mięs, wędzonych wędlin, świeżego chleba i bułek, pysznych ciast, których spróbować można było dopiero w wielkanocną niedzielę po powrocie z kościoła. Tego dnia kończono też gotowanie wielkich ilości jaj, z których część barwiono i zdobiono. 

Starsi często zasłaniali w Wielki Piątek lustra, zatrzymywali zegary i mówili szeptem jak w domu, w którym ktoś zmarł. Uciszali też dzieci i młodzież, ale ci znajdowali sobie czasem okazję do zabawy. Chłopcy urządzali tego dnia „pogrzeb żuru i śledzia” lub „wieszanie żuru”, czyli tych potraw, które jedzono prawie codziennie przez sześć tygodni Wielkiego Postu i które już wszystkim obrzydły. Chodzili po wsi z glinianym garnkiem żuru wymieszanego z plewami, popiołem i innymi śmieciami oraz uwieszonym na patyku drewnianym lub tekturowym śledziem. Jeden z chłopców wspinał się w końcu na drzewo, by powiesić garnek. Wcześniej wybierał sobie pomocnika, najlepiej takiego, który nie znał tego zwyczaju i wykorzystując jego nieuwagę próbował wylać na niego zawartość garnka. Kończyło się to śmiechem, krzykami, a czasem bijatyką. Na końcu zakopywano pod drzewem skorupy potłuczonego garnka i „śledzia”.

W Wielkopolsce powszechną praktyką tego dnia było smaganie rózgami, przy którym mówiono „wstawajcie barany na boże rany”. Według Kościoła była to pamiątka biczowania Chrystusa, zwyczaj ten ma jednak starsze pochodzenie i związany jest z kultem wiecznie zielonej gałązki – „drzewa życia”. 

GROBY PAŃSKIE I STRAŻE

W Wielki Piątek po południu w kościołach odsłaniano Groby Chrystusa, zwykle przypominające skalną grotę. Przy grobach tych ustawiały się straże, które w ostatnich latach pełnili strażacy, żołnierze, harcerze i ministranci. W niektórych miejscowościach województwa podkarpackiego straże te nazywa się „turkami wielkanocnymi”.  Zgłaszają się do nich młodzi mężczyźni przećwiczeni w musztrze, czyli potrafiący np. stać na baczność, czy maszerować w szeregu. „Turki” mają na sobie czarne garnitury, mundury strażackie lub wojskowe, przybrane kolorowymi wstęgami, dystynkcjami wojskowymi i pasami, czasem mają mundury i czaka  ułańskie. Niekiedy „turki” noszą ubrania przypominające dawne stroje tureckie: szarawary, czyli szerokie spodnie, ozdobne bluzy, wysokie szpiczaste czapki z wstążkami, a do twarzy mają przyklejone długie czarne brody. Chyba najbardziej znane „turki” pochodzą z Radomyśla nad Sanem. Według tradycji zwyczaj ten powstał, gdy po odsieczy wiedeńskiej miejscowi rzemieślnicy, którzy odbyli wyprawę z Janem III Sobieskim, powrócili w zdobycznych strojach tureckich w Wielki Piątek i zaciągnęli wartę przy grobie pańskim w kościele. W niektórych miejscowościach straż pełnią też „małe turki” – chłopcy ze szkół podstawowych przebrani za żołnierzy rzymskich, tureckich lub w polskich mundurach historycznych. Straże pełniły wartę przy grobach aż do rezurekcji, czyli uroczystego nabożeństwa w niedzielny poranek, a po nim dawały popis musztry przed kościołem lub defilując przez wieś, często z orkiestrą dętą. Po defiladzie „turki” obchodziły wieś składając życzenia gospodarzom.

WIELKA SOBOTA

Wielka Sobota to w polskiej tradycji przede wszystkim dzień święcenia pokarmów. Zwyczaj ten poza Polską występuje na terenie Austrii przy granicy ze Słowenią (Styrii, Karyntii), w należącym do Włoch południowym Tyrolu oraz w Bawarii. Dawniej ludzie święcili jak najwięcej pokarmów, które mieli zjeść podczas świąt wielkanocnych, dlatego kobiety przynosiły do święcenia wielkie kosze wyłożone białymi lnianymi serwetami, a w nich barwione jajka, głowiznę, kiełbasy, bochny chleba, masło, chrzan, kołacze i inne ciasta. W Wielką Sobotę ksiądz odwiedzał wszystkie majątki i wsie należące do parafii, by w wyznaczonych miejscach (np. przy kapliczce czy krzyżu) poświęcić pokarmy. Tam, gdzie był dwór lub pałac, gospodynie ustawiały kosze z jedzeniem przed wejściem do niego. Ksiądz święcił najpierw pokarmy mieszkańców wsi, a potem te znajdujące się w pańskiej siedzibie. 

Stół ze święconym w pałacu lub dworze był nakryty białym obrusem i udekorowany zielonymi gałązkami barwinka lub bukszpanu, baziami, rzeżuchą oraz kwiatami – hiacyntami, narcyzami, gałązkami forsycji. Pośrodku stołu, na porośniętym rzeżuchą wzniesieniu, stawiano baranka z czerwoną chorągiewką. Był on wykonany z ciasta, masła lub cukru, a symbolizował ofiarę Chrystusa. Na stole nie mogło też zabraknąć pieczonego prosiaka z pisanką lub korzeniem chrzanu w pysku, pieczonego indyka, wielkiej szynki, pasztetów i wieńców kiełbas. Mięsa te świadczyły o zamożności domu. Bardzo ważne były też pisanki, które leżały w dużych ilościach na półmiskach z wędlinami. Jajka były przede wszystkim symbolem odradzającego się życia i zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią, a ponadto stanowiły dekorację stołu. Podawano też chrzan, który miał przypominać gorycz Męki Pańskiej, pieprz symbolizujący gorzkie zioła oraz sól, która chroni od zepsucia, a wedle wierzeń ludowych ma moc odstraszania zła. Bardzo ważny był też chleb święcony na pamiątkę „chleba, który zstąpił z nieba”, czyli Pana Jezusa. Na stole nie mogło zabraknąć bab, mazurków i serników oraz innych ciast, które były oznaką umiejętności i doskonałości. Te same produkty zanosimy dziś do poświęcenia w koszyczkach, ale już w niewielkich ilościach.

Po powrocie ze święconką należało obejść z nią dom trzy razy, by zapewnić mu dostatek i pozbyć się myszy. Ze święconym chlebem i ciastem obchodzono stodołę, by była pełna przez cały rok. Poświęcone kości zwierząt i drobiu zakopywano w czterech rogach granic wsi, by była bezpieczna od klęsk i gradu. Kości z mięsa rozrzucano w polu, by szczury i chomiki nie niszczyły zbiorów. Skorupki pisanek rozrzucone w ogrodzie chroniły kapustę od liszek. Krowom dawano chleb, by łatwo się zapładniały. Wreszcie święconym należało się podzielić z sierotami i biedakami, by nic się nie zmarnowało. 

Przed wieczorną liturgią święcono wodę i ogień. Od palonego przed kościołem ognia zapalano świece lub rozżarzano hubkę i zanoszono je do domu. Świecą rozpalano ogień w kuchennym piecu. Z dymiącą hubą obchodzono dom i gospodarstwo okadzając dymem budynki oraz żywy inwentarz, zwłaszcza młode zwierzęta i ptactwo. Dom i obejście obchodzono też kropiąc wszystko przyniesioną z kościoła wodą. 

W kościołach święcono również ciernie oraz inne rośliny, które miały kolce, na przykład gałązki agrestu czy tarniny. Gałązki z cierniami zanoszono do obory i stajni, by zabezpieczyć zwierzęta przed urokami. Część z nich wraz z resztkami huby rozrzucano w ogrodzie i polu, co miało chronić przed kretami.

Wszystkie te zabiegi wynikały z wiary, że skoro Chrystus jest w grobie, to po świecie krążą siły nieczyste, np. czarownice, które mogą zepsuć lub odebrać krowie mleko. Miały temu zapobiec poświęcone w kościele ogień, woda i ciernie. 

 

PRZYSŁOWIA NA WIELKI TYDZIEŃ:

    • Kto we Wielki Tydzień sieje, będzie miał szyćko wielgie.

Wielka Środa

    • We środę po kołaczach, gdy żaba zakuka, już nas zima mrozami pewnie nie oszuka.

Wielki Piątek

    • Gdy Wielki Piątek ponury, Wielkanoc będzie bez chmury.

    • Jeśli w Wielki Piątek deszcz kropi, radujcie się chłopi.

    • Deszcz na Wielki Piątek napcha każdy kątek.

    • W piątek przed Wielkanocą, gdy deszczyk przerosi, pospólstwo urodzaje tego roku wnosi.

    • W Wielki Piątek gdy deszcz hojnie doliny zleje, że dużo mleka będzie, są pewne nadzieje.

    • Jak w Wielki Piątek jest rosa, będzie obfity plon prosa.

    • Jak w Wielki Piątek rosa, to dosiewać prosa, a jak mróz, to kamieniem proso przyłóż.

    • Kiedy w Wielki Piątek pada, suche lato deszczyk nam ten przepowiada.

    • We Wielki Piątek deszcz, nieurodzaju wieszcz.

    • W Wielki Piątek mróz, na suchym brzeżku siana wóz.

    • Jak we Wielki Piątek mróz, to na gołej kępce siana wóz.

    • W Wielki Piątek mróz, gdzie bądź na wzgórku siana wóz, w Wielki Piątek rosa, na łące nie chyci kosa.

    • Kto w Wielki Piątek sieje, ten się w żniwa śmieje.

    • W Wielki Piątek dobry zasiewu początek.

    • We Wielki Piątek rosadę kapusty siej, a gawiedź jej nie chyci.

    • W Wielki Piątek rób początek, a w sobotę kończ robotę.

    • W Wielki Piątek boleści Marii początek.

    • Ubił sprawę jak Judasza w Wielki Piątek. (Jest to aluzja do zwyczaju niszczenia kukły Judasza)

    • Chodzóm jak we Wielki Pióntek do kościoła (Tzn. tłumnie jak na groby wielkanocne)

    • U niego jest więcej w Wielki Piątek niż u mnie w Wielką Niedzielę.

    • Nie śpiewaj alleluja aż po Wielkim Piątku. (Tzn. nie raduj się przed czasem)

 

Opracowała : Małgorzata Sawicka

 

WYBRANA LITERATURA:

Dydowiczowa J.

1967 Zwyczaje i obrzędy doroczne, w: Kultura ludowa Wielkopolski, J. Burszta (red.). t. 3, Poznań: Wydawnictwo Poznańskie, s. 11-88.

Ogrodowska B.

2000 Święta polskie. Tradycja i obyczaj, Warszawa: Wydawnictwo Alfa.

Szczypka J.

1984 Kalendarz polski, Warszawa: Instytut Wydawniczy „Pax”.

Uryga J.

2006 Rok polski w życiu, w tradycji i obyczajach ludu, Włocławek: Wydawnictwo Duszpasterstwa Rolników.

 

INNE ŹRÓDŁA:

    • https://brewiarz.pl/czytelnia/wielki_tydzien.php3#palmowa

    • Kraczoń K., Wielki Tydzień i Wielkanoc w tradycji w ludowej, 02.04.2009, źródło: https://kulturaludowa.pl/artykuly/wielki-tydzien-i-wielkanoc-w-tradycji-ludowej/

    • https://m.niedziela.pl/artykul/39417/nd/Niedziela-Palmowa-w-tradycji-Kosciola

    • https://opoka.org.pl/biblioteka/V/trans/wielkanoc/reszta/przyslowia.html

    • http://teatrnn.pl/leksykon/artykuly/obrzedy-wiosenne-wielkanoc/


powered by