To nie jest łódź podwodna

Zdemontowany kocioł, jeszcze na terenie Mleczarni "Top-Tomyśl" w Nowym Tomyślu, kwiecień 2020, fot. Anna Grześkowiak-Przywecka

W środę 22 lipca 2020 r. ustawiliśmy nowy obiekt muzealny pod przyszłą ekspozycję. Waga jego wynosi, bagatela, 17800 kg. A co to za obiekt?

To ponad stuletni kocioł parowy dwupłomienicowy. Taki kocioł był źródłem pary dla maszyn parowych oraz innych urządzeń i procesów wykorzystujących parę wodną. Nasz eksponat służył do kwietnia 2018 roku w mleczarni w Nowym Tomyślu.

Operację polegająca na przeniesieniu z miejsca składowania i ustawieniu na wcześniej przygotowanym fundamencie rozpoczęliśmy tuż przed godziną  6.00. Całą operację udało się sprawnie zakończyć po trzech godzinach. Nasz obiekt nie jest jeszcze dostępny do zwiedzania. Niemniej możecie go zobaczyć będąc w wiacie z ciągnikami (22). Wkrótce też rozpocznie się jego konserwacja.

Przenosiny kotła, fot. Anna Grześkowiak-Przywecka, 2020

Tutaj link do filmiku na naszym kanale YT

Kocioł parowy to zamknięte naczynie, w którym z wody, pod działaniem energii cieplnej, wytwarza się para o ciśnieniu wyższym niż atmosferyczne, którą zużytkowuje się na zewnątrz. Najprostszy kocioł parowy to walczak, czyli cylindryczne zamknięte naczynie wypełnione wodą  umieszczone nad paleniskiem. Kotły płomienicowe to udoskonalone walczaki, powstałe poprzez dołożenie wewnątrz jednej lub dwóch płomienic. Kotły z jedną płomienicą nazywane były kornwalijskimi, z dwoma: Lancashire. Wewnątrz płomienic najczęściej (tak jak to ma miejsce w przypadku naszego kotła) umieszczano palenisko. Płomienicami przepływały spaliny, które ogrzewały wodę znajdującą się walczaku. Doskonalsze konstrukcje kotłów,  to kotły płomieniówkowe, z których narodziły się kotły lokomobilowe. Te ostatnie budowane były zazwyczaj na ruchomym podwoziu. Pozostałe pracowały w obmurowaniu z cegieł, w którym znajdowały się dodatkowe kanały i  zanim spaliny odprowadzone zostały do komina przechodziły nimi ogrzewając  kocioł także z zewnątrz. W kotłach spalano różne paliwa, najczęściej węgiel i koks. W przeszłości  w rejonach dysponujących zapasem drewna i torfu wykorzystywano także to paliwo.

Przenosiny kotła, fot. Anna Grześkowiak-Przywecka, 2020

Nasz kocioł o numerze fabrycznym 4890 zbudowany został w 1915 r. przez niemiecką firmę  Carl Melzer  z siedzibą w Haale a/Saale. Posiada dwie falowane płomienice o średnicy 800/900 mm. Wewnątrz nich umieszczone jest palenisko. Powierzchnia ogrzewalna to 80 m2. Jest to typ kotła niskociśnieniowego o ciśnieniu roboczym do 8 atm. Walczak zbudowany jest z  arkuszy żelaznej blachy kotłowej połączonej za pomocą szwów podłużnych nitowanych trzyrzędowo oraz poprzecznych nitowanych jednorzędowo na zakładkę. Na górze znajduje się jeszcze króciec doprowadzający wodę oraz kołpak parowy, jako zbiornik pary, w którym mocowano zawory bezpieczeństwa i rury do odprowadzania pary.  Długość urządzenia wynosi 8,8 metra a średnica 2,1 metra. Do naszego Archiwum Naukowego trafiła książka rewizyjna z wpisami od początku uruchomienia kotła.

W zbiorach Muzeum znajduje się  także 10 maszyn i turbin parowych pozyskanych z dawnych gorzelni i cukrowni. Cześć z nich można obejrzeć w okolicach pawilonów 3 i 4, a jedną w budynku gorzelni (21). Przy gorzelni zachowany został komin , którym odprowadzane były spalin z kotła, który kiedyś znajdował się w przybudówce budynku.

 

O zawodzie palacza (ze wstępu do książki: E. Chromiński,  Kotły parowe i ich obsługa, 1948 r.)

Kocioł parowy w gorzelni w Górznie, fot. Anna Grześkowiak-Przywecka, 2008

„Zawód palacza jest trudny i odpowiedzialny. Obowiązkiem jego jest strzeżenie bezpieczeństwa kotła parowego i troszczenie się o to, aby sprawność kotła była jak największa, to znaczy praca kotła jak najtańsza.

Obsługa kotła musi być umiejętna i staranna. Zanim palacz nie nabędzie odpowiednich wiadomości teoretycznych i praktycznych, nie powinien się podejmować samodzielnej obsługi kotła. Kto bowiem nie ma pewności siebie przy pracy, połączonej z niebezpieczeństwem, ten się boi, a strach odbiera zwykle przytomność umysłu w chwilach groźniejszych. 

Do zawodu palacza nie powinni się garnąć ludzie nietrzeźwi i ospali. Najwięcej bowiem było nieszczęśliwych wypadków przy kotłach parowych z powodu zaniedbania obowiązków przez palaczy.”

/Anna Grześkowiak-Przywecka/


powered by