Romuald Klawe (1959-2017)

W dniu 9 marca 2017 roku zmarł nasz Kolega - Romuald Klawe. Urodził się w 1959 roku w Rogoźnie, w Poznaniu ukończył Technikum Mechanizacji Rolnictwa, a potem w 1984 roku studia na Oddziale Mechanizacji Wydziału Rolniczego na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Pierwszą pracę zawodową podjął w okolicach Poznania, a następnie w 1989 roku w Szreniawie w Muzeum Narodowym Rolnictwa. Początkowo był zatrudniony na stanowisku asystenta w Dziale Historii Wsi i Rolnictwa, od 2003 roku na stanowisku starszego kustosza. Od 2002 roku pracował jako główny specjalista do spraw uruchamiania zabytkowych obiektów muzealniczych.

Dwukrotnie ukończył studia podyplomowe: w 2003 roku – muzealnicze na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, natomiast w 2010 roku – w Wyższej Szkole Humanistycznej im. Stanisława Leszczyńskiego w Lesznie w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy.

Jednak najlepszym okresem w jego życiu zawodowym były lata 1998-2001, gdy pełnił funkcję kierownika Działu Historii Rolnictwa, oraz lata 1989-1998, gdy pracował na stanowisku kierownika Sekcji Techniki Uprawy Roli i Roślin. Ten czas był również jednym z najszczęśliwszych w Jego życiu. Dał sie poznać nie tylko jako wspaniały organizator imprez (takich, jak Retro Show, czy Omłoty w Szreniawie jako jedne z pierwszych pokazów) i wyjazdów penetracyjnych, czy też wyjątkowy znawca narzędzi i maszyn rolniczych (co znalazło wyraz w opracowywanym katalogu sprzętu rolniczego), ale również z innych prac, jak np. kierowcy samochodu służbowego. Wszystko w czym brał udział pochłaniało Go bez reszty. Co było do zrobienia w Muzeum – wszystko to było ważne i na pierwszym miejscu, gdyż był wykonawcą wszelkich prac. Najbardziej jednak Muzeum powinno Go cenić za zbiór eksponatów, których z wyjątkowym zacięciem poszukiwał w całym kraju. Mimo iż potrafił milczeć – był duszą każdego towarzystwa. Każdy, kto znał Go bliżej, wie, że nie miał trudności z budowaniem relacji z otoczeniem.

 

Na pierwszym miejscu stawiał też swoich przyjaciół. Wystarczyło przy Nim powiedzieć, że zepsuła się pralka czy inny sprzęt, a już Roman (tak Go nazywaliśmy) gotowy był swoim samochodem jeździć w celu dokonania naprawy. Nie była to okazjonalna pomoc – Roman zawsze był gotowy do pomocy; nawet ostatnio, kiedy już sam borykał się ze swoją chorobą i niewydolnością serca, czy innymi swoimi problemami. Paradoksalne jest to, że kiedyś był gotów pomóc wszystkim...

 

Odszedł nagle, nie żegnając się z nikim. Dlatego i my przyjaciele również Ciebie nie żegnamy, Romanie! Nadal będziemy korzystać z twoich rad: jak opracowywać karty czy jak dojechać do nieznanej komuś miejscowości..., a ciche przejście przez korytarz będzie znakiem, że gdzieś tu jesteś, że pracujesz za drzwiami lub spieszysz się po cenny eksponat.

 

Koleżanki i Koledzy

 

 


powered by