Rafinadka

Forma do produkcji

Metalowa forma do produkcji głów cukru tzw. rafinadka.

W takie formy nalewano cukrzycę rafinadową w celu krystalizacji. Cukier krystalizował w postaci głów cukru, czyli stożkowych piramidek o podstawie w kształcie okręgu. Pierwotnie głowy cukru miały wagę trzydziestu paru funtów lub mniej. Formy mieszczące 12,5 litra rafinady dawały głowę 30 funtową a 8,5 litrowe - 22 funtową. W początkach XX w. popularne były rafinadki większe o pojemności około 16 litrów, z których uzyskiwano głowy cukru o wadze 40 funtów, czyli ok. 16 kg.

Formy do wyrobu głów cukru były pierwotnie gliniane, następnie blaszane, lakierowane, cynowane a w początkach XX w. cynkowane. Niekiedy form wykonywało się z papieru maché.

W ciągu jednego dnia cukrownia używała przeciętnie około 2 000 form, a zważywszy, że każda była w obiegu 6-7 dni, cukrownia potrzebowała około 16 000 sztuk.

Otwór w dnie przed nalaniem cukrzycy zatykało się zatyczką w postaci pobielanego gwoździa owiniętego płótnem lub gumą w celu uszczelnienia. Nalewanie cukrzycy w odwrócone do góry dnem formy odbywało się w pomieszczeniu o temperaturze 35-40 stopni Celsjusza. Często odbywało się to ręcznie i wymagało znacznej liczby silnych pracowników. Do nalewania służyły miedziane czerpaki. Idealnie było gdy pojemność czerpaków odpowiadała pojemności formy. Temperatura pomieszczenia i wielkość form była niezwykle istotna. Przy zbyt niskiej temperaturze, szczególnie w mniejszych formach, cukrzyca stygła zbyt szybko, tworzyło się drobne ziarno i zbity cukier, z którego niewykrystalizowany odciek zbyt słabo ociekał. Proces napełniania rafinadek zmechanizowano w cukrowniach angielskich za pomocą urządzenia zwanego „słoniem”. Polskie cukrownie używały w tym celu np. aparatu Baumgarstena.

W trakcie stygnięcia cukrzycę w rafinadach się mieszało. Po 8-12 godzinach cukrzyca rafinadowa w rafinadkach trafiała na tzw. góry cukrowe. Tam była „odtyczana”, czyli usuwało się zatyczkę z dna i ustawiało na stołach cukrowych w celu odcieknięcia syropu „zielonego” (12-24 godziny). Następnie cukier poddawało się bieleniu (zabielaniu), czyli okresowemu zraszaniu czystym odpowiednio stężonym roztworem cukru. Trwało to zwykle 4 dni. Wybijanie głów cukru odbywało się na klocu drewnianym. W miarę potrzeby nierówne głowy były szlifowane. Wcześniej, jeszcze w formach, wyrównywano spody i wybijano na nich numer waru i oznaczenie cukrowni (cechę fabryczną). Teraz wystarczyło tylko głowy wysuszyć, co trwało 5-7 dni i przekazać do pakowania. Przed zapakowaniem wprawni rafinerz poddawali ją kontroli jakości poprzez ogląd i uderzenie nożem. Rafinada mokra lub popękana „nie miała dzwonu”, czyli zamiast metalicznego dźwięku wydawała dźwięk głuchy i przytłumiony.

„Papierowanie odbywa się na tym samym stole, co rewizya w taki sposób, że robotnik kładzie głowę rafinady na dwóch uprzednio przygotowanych i ułożonych arkuszach papieru (wewnętrzny cienki, biały i zewnętrzny gruby, niebieski) i obwija głowę mniej więcej do połowy jej wysokości, licząc od spodu, następnie tę samą głowę przenosi również na na dwa przygotowane pierwej mniejsze arkusze papieru i zawija od czuba. Drugi robotnik, stojący obok przy tym samym stole, odbiera spapierowaną już głowę rafinady i obwija ją i obwiązuje sznurem. Dawniej papierowano cukier wyłącznie dubeltowo, w papier cienki biały i gruby niebieski. Obecnie, ponieważ rafinadę w głowach sprzedaje się na wagę wraz z papierem i sznurem, odbiorcy coraz częściej wymagają, ażeby i papier i sznurem jak najmniej ważyły. Papierują więc głowy obecnie coraz częściej pojedynczo, w papier znacznie cieńszy lecz mocny, koloru szarego, bez podkładek z papieru białego, przy czem dawniejszy sznur, względnie gruby, zmieniono na szpagat.”(*)

Rafinady do handlu pakowano w beczki i uszczelniano słomą. Beczki miały 1,5 m wysokości i średnicę:1,15-0,90 m. W beczce mieściło się około 50 głów, czyli około 650 kg rafinady.

Cukier w głowach produkowany był przez niektóre cukrownie w Polsce jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego.

Forma ze zbiorów Muzeum wykonana została około połowy XX w. dla cukrowni w Witaszycach, która po II wojnie światowej trudniła się produkcją okolicznościowych głów cukru. Formę wraz z prawdziwymi głowami cukru obejrzeć można w pawilonie nr 4. /Anna Grześkowiak-Przywecka/

(*) Cukrownictwo. Podręcznik dla pracujących w cukrowniach i rafineryach, t. 3, Warszawa 1901


powered by