Połóg i obrzędy oczyszczające

Aleksander Augustynowicz - Macierzyństwo

 

Po narodzinach kobieta stopniowo przychodziła do zdrowia, w związku z czym pierwsze kilka dni połogu zwykle spędzała w łóżku. Nieczystość położnicy wykluczała ją z prac domowych, gospodarskich, polowych, a nawet z życia religijnego. Jednak jeśli nie było nikogo do pomocy, musiała od razu po porodzie zajmować się gospodarstwem, starszymi dziećmi i nowo narodzonym. W pierwszych dniach po narodzinach przyjmowała zwyczajowe odwiedziny krewnych kobiet i zaprzyjaźnionych sąsiadek. Przychodziły one zobaczyć noworodka, powinszować matce i udzielić jej praktycznych rad i wskazówek zaczerpniętych z własnego doświadczenia. Przy okazji tak zwanych nawiedzin, zwanych w Wielkopolsce popielinami, przynosiły smakowite podarunki w postaci białego pieczywa, kury na rosół, jaj, śmietany, świeżego sera, masła czy własnoręcznie przygotowanych pierogów. Lepsze pożywienie miało pomóc młodej matce w jak najszybszym odzyskaniu sił i było istotnym wsparciem, zwłaszcza dla kobiet ubogich. Liczne, wyłącznie żeńskie odwiedziny, były jedynym wyjątkiem od powszechnej izolacji obrzędowej położnicy uważanej za nieczystą aż do wywodu, czyli uroczystego błogosławieństwa w kościele. Wywód był praktyką powszechną, chociaż Kościół katolicki nie uważał kobiet w połogu za nieczyste. Katoliczki odprawiały wywód, poddając się dobrowolnie obyczajowi przekazywanemu z pokolenia na pokolenie, a nie nakazom kościelnym. Dopiero nabożeństwo oczyszczające uwalniało matkę i dziecko od nieczystych mocy. Podczas takiego obrzędu kobiety klęczały na schodach kościelnych lub w kruchcie, trzymając w rękach zapalona świecę i różaniec. Po nabożeństwie i odprawieniu stosownych modlitw ksiądz wychodził po położnicę i błogosławił ją, kropiąc święconą wodą. Do tego czasu uważano, że do kobiety diabeł ma przystęp, dlatego trzeba było ją chronić od złego ducha i nigdy nie zostawiać w połogu samej, zwłaszcza w nocy, kiedy było ciemno. Nocna pora miała sprzyjać mocom piekielnym, dlatego pozostawiano zapalone światło. W pierwszych sześciu tygodniach po porodzie  kobiecie nie wolno było opuszczać domu. Jeśli już musiała wyjść na podwórze, to tylko przed zachodem słońca i nigdy sama. Wszelkie kontakty społeczne, z wyjątkiem towarzystwa domowników, a nawet udział w uroczystościach, obrzędach czy ceremoniach kościelnych były zakazane. Połogowa nieczystość kobiety wymagała także zaniechania pożycia seksualnego małżonków do czasu wywodu.

       Zwyczajowa izolacja od społeczności i obowiązków oraz wzmożona opieka domowników sprawiały, że wiejskie kobiety mogły odpocząć po porodzie i zregenerować zmęczony ciążą i porodem organizm. Poza tym przez 6 tygodni mogły skupić się na swoim nowo narodzonym dziecku i tworzeniu silnej z nim więzi, tak ważnej dla prawidłowego rozwoju psychiki. Pamiętajmy, że wiejskie matki nie miały za sobą żadnych regulacji instytucjonalnych chroniących ich prawa, ani też urlopu macierzyńskiego od pracy w gospodarstwie. Zatem zwyczaje izolacyjne, które wydają się współczesnym kobietom krzywdzące, mogły być jedyną drogą do pełnego przeżywania macierzyństwa i wsparcia ze strony otoczenia. Kwarantannę połogową kończył dopiero kościelny rytuał oczyszczający, po którym kobieta mogła powrócić do normalnego życia. Na znak, że to nastąpiło, oczyszczona odwiedzała sąsiadów, a czasami urządzano spotkanie z poczęstunkiem, na które zapraszano rodzinę i najbliższych sąsiadów, a także obowiązkowo babkę-położną.

Oprac. Karolina Fiszer

 

Na podstawie:

Zwyczaje i obrzędy narodzinowe, M. Tarko w Kultura Ludowa Wielkopolski, Red. J. Burszta

Polskie tradycje i obyczaje rodzinne, B. Ogrodowska

 

 


powered by