obiekt miesiąca listopada: Joanna Hasior, gobelin „Gęsi”

Joanna Hasior, gobelin „Gęsi”, 1970 r., 115 x 148 cm, osnowa lniana, nici wełniane

Muzeum w Szreniawie posiada niewielką kolekcję gobelinów liczącą 18 obiektów, z czego połowę stanowią tkaniny Joanny Hasior wykonane w latach 1968-1971. Wśród nich znajdują się tkane obrazy wyobrażające zwierzęta gospodarskie, których przykładem jest kilim przedstawiający trzy gęsi. Artystka ukazała na pierwszym planie dwa białe ptaki brodzące przy brzegu. W części centralnej wyróżnia się gęś, która wchodząc do wody unosi wysoko szyję i dziób oraz rozpościera skrzydła. Gobelin utrzymany jest w kolorystyce biało-brązowo-niebieskiej oraz został zróżnicowany światłocieniowo, co widoczne jest przy przejściu z brzegu stawu ku głębszej wodzie. Gobelin jako jednostronna tkanina obrazowa jest tkany na krośnie – wokół lnianej osnowy przewija się ręcznie barwne nici wątku. Technika gobelinowa znana była od dawna w Mezopotamii, Egipcie, Persji, Bizancjum, ale w Europie Zachodniej rozwinęła się dopiero w średniowieczu. Tkanina swoją nazwę zawdzięcza królewskiej manufakturze tkanin obrazowych. Została ona nazwana Manufakturą Gobelinów od farbiarni należącej do rodziny Gobelin, gdzie powstała w 1667 r. na przedmieściach Paryża.

Joanna Hasior (1936-2011) – malarka, autorka gobelinów i projektantka tkanin, prywatnie była żona Władysława Hasiora. To jedna z polskich artystek, która podobnie jak Magdalena Abakanowicz opanowała po mistrzowsku technikę gobelinu. W latach 1954 – 1960 studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Wiele lat życia spędziła w Bieszczadach, gdzie prowadziła warsztaty tkackie w Cisnej, Tarnawie Niżnej i Myczkowcach. Prace tkackie jej autorstwa znajdują się w zbiorach prywatnych i kolekcjach muzealnych w kraju i zagranicą, m.in. w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi czy w Muzeum Watykańskim (gobelin „Kopernik” ofiarowany przez rząd PRL papieżowi Pawłowi VI). 

 

11 listopada

"Na Marcina gęś do komina"

Obchodzony jedenastego listopada dzień świętego Marcina kojarzymy dziś głównie z rogalami świętomarcińskimi i poznańską paradą z okazji imienin ulicy Święty Marcin. Jeszcze w połowie XX wieku na terenie Polski popularne były przysłowia: Na Marcina gęś do komina lub Dzień świętego Marcina dużo gęsi zarzyna. Zwyczaj spożywania gęsiny w tym dniu był znany wszędzie tam, gdzie rozpowszechniony był kult tego niezwykle popularnego świętego, a wiązano to z legendami o życiu Marcina z Tours. Według jednej z nich schował się on wśród tych ptaków, gdy chciano go uczynić biskupem. Inne podanie mówiło, że już jako biskup kazał zabijać gęsi dla biedaków podczas wielkiego głodu. 

Dziewiętnastowieczni etnografowie wiązali ten zwyczaj z pogańskimi obrzędami poświęconymi germańskiemu bogu, Wodanowi, które miały miejsce na początku listopada i wiązały się ze składaniem licznych ofiar ze zwierząt, ale też z zabawami ludowymi. Począwszy od czasów Karola Wielkiego (IX w.) dzień św. Marcina stał się dniem płacenia czynszów i składania różnorodnych danin w całej zachodniej Europie, w czym widziano analogie do ofiar dla bóstw i ich kapłanów. W Polsce, Europie Środkowej, Anglii i Skandynawii św. Marcin był czczony jako opiekun koni, bydła, żołnierzy, ubogich, ale też jesiennych zapasów, a co za tym idzie patronował i listopadowemu ubojowi bydła i gęsi, który łączył się z pieczeniem, wędzeniem i suszeniem mięsa na zimowe zapasy. W niektórych krajach Europy (m.in. w Anglii i Niemczech) listopad nosił nazwę krwawego miesiąca lub miesiąca ofiar.

Po zasymilowaniu tych praktyk pogańskich przez chrześcijaństwo i powiązaniu ich z kultem św. Marcina uczty towarzyszące jego świętu miały też na celu dzielenie się zgromadzonymi dobrami z ubogimi i biedakami. Jednym z popularnych podarunków były rogale, które swym kształtem miały nawiązywać do rogów zwierząt ofiarnych. Powszechne było też spożywanie tego dnia gęsi oraz wróżenie na podstawie koloru kości piersiowej gęsi jaka będzie pogoda zimą. Pisał o tym m. in. Zygmunt Gloger w Roku polskim w życiu, tradycji i pieśni (1900): 

W każdym domu biesiadowano w dniu tym na gęsi pieczonej i czyniono wróżbę z jej kości piersiowej: biała wróżyła zimę śnieżną i mroźną, pstra zimę niestałą, w połowie biała, a w połowie ciemna, zimę w połowie ostrą, a w połowie lekką. 

Współcześnie pojawiają się próby reaktywowania dawnych tradycji. Jedną z nich jest cykl imprez plenerowych „Na św. Marcina najlepsza pomorska gęsina” organizowanych od 2009 roku w Muzeum Kultury Ludowej Pomorza w Swołowie. Trzydniowa impreza przyciągała co roku nawet 10 tysięcy widzów, którzy mogli obejrzeć występy zespołów folklorystycznych, zatańczyć na wiejskiej potańcówce, a przede wszystkim spróbować regionalnych potraw przygotowanych z gęsi (gęsie okrasy, pierogi i kartacze z gęsiną, smalce gęsie, gęsi pieczone, półgęski wędzone na zimno, galarety, pasztety, zupy na gęsinie: czernina, brukwianka, kapuśniak), a serwowanych przez Koła Gospodyń Wiejskich i restauratorów z Pomorza. Na terenie skansenu można również zobaczyć tradycyjną hodowlę gęsi pomorskiej. Podobną imprezą jest Festiwal Gęsiny w Przysieku koło Torunia organizowany pod hasłem „Kujawsko-pomorska gęsina na świętego Marcina”. 

/Hanna Ignatowicz, Małgorzata Sawicka/


powered by