O dożynkach i wieńcu

Dożynki w Sułkowicach, Biskupizna l.50. XX w.

Obrzędowe ścięcie ostatnich kłosów zboża i uroczyste przeniesienie uwitego wieńca do domu gospodarza, połączone z huczną zabawą, nazywane było w zależności od regionu Polski dożynkami, okrężnem, wyżynkiem, plonem.

Zakończenie żniw miało istotne znaczenie dla każdego gospodarza. W przypadku małego gospodarstwa, na zakończenie żniw gospodarz wkładał na kosę wianek z kłosów, a gdy wracał z nim z pola do domu dostawał obfitą wieczerzę. Z czasem, gdy dożynki wyprawiane były przez dwór, zaczęto je traktować jako zabawę i dodatkową formę wynagrodzenia dla żniwiarzy. W okresie międzywojennym i po II wojnie światowej do organizacji dożynek przyłączyły się organizacje społeczne, gospodarcze i polityczne. Dożynki stały się zabawą ludową połączoną z występami artystycznymi, zawodami sportowymi i kiermaszami. Pierwotne dekoracje symbolizujące płodność straciły swe znaczenie obrzędowe. Na kształt i dekoracje wieńców wpłynęło akcentowanie widowiskowej strony dożynek. Z czasem wieńce stały się coraz bardziej okazałe, po II wojnie światowej ozdabiano je motywami godła państwowego, wstążkami o barwach narodowych, rocznicowymi napisami, w latach 80. XX wieku pojawiły się dekoracje z moty-wami religijnymi.

 

Wieniec

Dożynkowe wianki plotły zwykle dziewczęta, szczególnie te, które wyróżniły się pracą podczas żniw – przodownice. Najczęściej na wieniec używano kłosów pszenicy lub żyta, bądź też wyplatano dwa oddzielne wieńce z tych zbóż. Rzadziej pojawiały się wieńce z jęczmienia i owsa, lub wieńce z kilku odmian zboża. Pierwotnie do ich dekoracji stosowano kwiaty, jarzębinę, orzechy, jabłka, żywe koguty – symbole płodności oraz pierniki – symbole dostatku. Oskar Kolberg w „Wielkim Księstwie Poznańskim” cz. II, s. 206 opisuje wieniec z Targoszyc w pow. krotoszyńskim: „...wieniec z kłosów pszenicy i żyta. Na obręczy spodniej przytwierdzone są (jak zwykle pałąkowato) dwie półobręcze na krzyż,  w nich powtykane jabłka i orzechy, a wszystko suto powiązane wstążkami. Oddają to panu na talerzu, który przyjąwszy wieniec, częstuje żniwiarzy winem i piwem...”. Z kolei w Kotlinie w powiecie pleszewskim wykonywano dwa wieńce. Większy, w formie korony „z wszelkiego zboża wraz z grochem i prosem”, ozdobiony pazłociem i zwieńczony jabłkiem, niósł na głowie przodownik i ofiarowywał go dziedzicowi. Natomiast mniejszy wieniec z laskowych orzechów owiniętych w kolorowe papierki, niosła na talerzu przodownica i wręczała go dziedziczce. 

W Wielkopolsce wieniec miał zazwyczaj formę stożka czteroramiennego opartego na kole. Przeważnie niosły go dziewczęta – przodownice, ale zdarzało się też, że robił to przodownik lub przodownik z przodownicą. 

 

Obrzęd dożynkowy

J. Lipiński w „Zwyczajach i pieśniach ludu wielkopolskiego” z 1884 r. podkreśla, że w Wielkopolsce w dożynkowym korowodzie wianki na głowie nieśli parobcy i dopiero po odtańczeniu tańca przekazywali je dziewczętom, które wręczały je gospodarzowi dożynek – dziedzicowi. Za przodownikami i przodownicami do dworu szli mieszkańcy całej wsi. Zwyczajowo też orszak zastawał zamknięte wrota, które otwierano po wykonaniu odpowiednich pieśni. Następnie śpiewano pieśń, której tekst był zmienny, jedynie refren: „plon niesiemy plon” powtarzał się w zasadzie wszędzie. W opisywanej już wsi Targoszyce brzmiała ona:

Niesiemy tu plon,

wielmożnemu w dom,

ażeby mu plonowało

po sto korcy mendel dało, naszemu panu.

Pieśń ta liczyła kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt zwrotek, w których chwalono  i ganiono gospodarzy, karbowych, ekonomów, a także życzono pomyślności podczas następnych zbiorów.

Punktem kulminacyjnym obrzędu dożynek było wręczenie wieńca gospodarzowi, czemu zawsze towarzyszył taniec przodownicy z gospodarzem-dziedzicem oraz przodownika z gospodynią-dziedziczką, a często też oblewanie wodą. Po wypełnieniu tych obowiązków i umieszczeniu wieńca na honorowym miejscu, zaczynała się wspólna uczta i zabawa.

 

/Oprac. M. Sawicka/


powered by