Boże Ciało

Procesja Bożego Ciała
Kliknij!

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa powszechnie nazywana Bożym Ciałem to święto ruchome, przypadające na jedenasty dzień po Zielonych Świątkach. Zostało ustanowione w 1264 roku, a pierwsze wzmianki źródłowe o obchodach tego święta na naszych ziemiach pochodzą z I poł. XIV wieku. Cechą charakterystyczną Bożego Ciała są procesje wychodzące z kościołów do czterech specjalnie przygotowanych ołtarzy polowych, bogato udekorowanych zielenią i kwiatami. Przy każdym ołtarzu śpiewana jest ewangelia oraz odbywa się błogosławieństwo wiernych Przenajświętszym Sakramentem. Procesje urządzane są przez oktawę. W sposób szczególnie uroczysty święto to obchodzone było na wsiach. Towarzyszyło mu wiele zwyczajów i wierzeń ludowych. W wielu regionach naszego kraju do dziś funkcyjni uczestnicy procesji oraz dziewczynki sypiące kwiatki i chłopcy dzwoniący dzwonkami ubierają odświętne, tradycyjne stroje ludowe (m.in. na Kurpiach, w Łowiczu, Opocznie, Krakowie i okolicach, na Podhalu). Ołtarze przyozdabiane są kwiatami oraz zielonymi gałązkami, m.in. brzózkami, które po procesji trafiają do domów. Dawniej wierzono, że gałązka brzozy uchroni dom przez złymi mocami czarownic. Powszechny był zwyczaj wicia wianków, które zanoszono do kościoła w Boże Ciało – koniecznie w ilości nieparzystej – i zostawiano tam przez całą oktawę, aby nabrały specjalnej mocy (współcześnie wianki zanosimy do kościoła w ostatni dzień oktawy). Wykonywano je zazwyczaj z różnych ziół: mięty, rozchodnika, macierzanki, kopytnika, z dodatkiem kwiatów ogrodowych i polnych. Gdy minęła oktawa, zabierano je do domów i umieszczano za świętymi obrazami, nad oknami lub przy wejściu. Umieszczano je także w oborach i stajniach. Wierzono, że wianki chroniły domowników przed burzą, piorunami, złymi urokami i wszelkimi nieszczęściami, a zwierzęta przed chorobami. Uświęcone wianki miały znaczenie magiczne, z wykruszonych z nich suchych ziół sporządzano lecznicze napary. W przypadku podejrzenia, iż za chorobą domownika lub śmiercią zwierzęcia stały czary, palono wianki i dymem okadzano odpowiednie pomieszczenia w gospodarstwie. Wianki wkładano także zmarłym pod poduszkę. Niewykorzystane w ciągu roku palono. Wierzono także, że wianki lub gałązki brzózek z ołtarzy chronią uprawy ogrodowe przed szkodnikami. Tak zwyczaj ten panujący w Poznańskiem opisywał Oskar Kolberg (pisownia oryginalna): W czasie solennej processyi w Boże Ciało, kiedy droga umajona jest brzeziną, jak również i altany w 4 rogach muru cmentarza kościelnego w których umieszczone są ołtarze, każda z gospodyń, po skończonem nabożeństwie (przy każdym ołtarzu) stara się nabyć gałązkę tej brzeziny, i takową zatknąć w zagony kapusty, aby robactwo w niej się nie wiązało (lęgło), mianowicie; mszyce, pchły czarne, wąsionki (gąsienice) i t. d. Do umajenia ołtarzy służą także gałązki topoli lub wierzbiny, które również rozrywane bywają na ten cel po nabożeństwie. W regionie kaliskim z kolei opisywano, iż razem z wiankami zakopywano w gospodarstwie kartki z ewangelią (pisownia oryginalna): W czasie zaś oktawy, nabożni właściciele, idąc za śladem swych przodków, sprowadzają do siebie proboszcza, uwite wianki rozwożą wraz z księdzem po wszystkich granic swoich narożnikach; a poświęcone wraz z czterema ewangelijami, na czterech odrębnych kartkach pisanemi, tamże zakopują, w przekonaniu religijnem, iż przez ciąg roku bieżącego, wolni będą od gradobicia. W niektórych okolicach karteczki z fragmentami ewangelii wkładano do butelek i zakopywano w narożnikach pola. Działo się tak na Warmii i Mazurach. Od około 200 lat w Spycimierzu w woj. łódzkim powszechny zwyczaj sypania kwiatków przez dzieci pod nogi kapłana niosącego Hostię w procesji zastąpiła tradycja układania dywanów kwiatowych. Według legendy po raz pierwszy dywan z kwiatów wykonano dla Napoleona Bonaparte, który miał przejeżdżać przez wieś. Niestety w ostatniej chwili wybrał inną drogę, a mieszkańcy od tego czasu postanowili wykonywać takie dywany dla Boga. Zwyczaj ten pielęgnowany jest także w innych okolicznych wsiach. Z Bożym Ciałem związana jest również najbardziej chyba znana tradycja miasta Krakowa. Otóż po zakończeniu uroczystości kościelnych na Starówkę ze Zwierzyńca zmierza corocznie barwny korowód przebierańców na czele z lajkonikiem, inaczej zwanym konikiem zwierzynieckim lub Tatarzynem – jeźdźcem w stroju tureckim na zaimprowizowanym białym koniu. Lajkonik jest tak popularny, że stał się nieoficjalnym symbolem miasta. Na wsiach w okolicach Krakowa utrzymuje się do dziś przesąd, iż ten kto nie był przynajmniej na pierwszej i ostatniej processyi, ten w ciągu roku umrze. 

Opisane zwyczaje towarzyszące obchodom oktawy Bożego Ciała stanowią ważny element kultury ludowej. Nie wszystkie przetrwały do dnia dzisiejszego, ale warto je poznać i pielęgnować, gdyż stanowią przejaw bogactwa naszych rodzimych tradycji.

/Małgorzata Pietrzak/


powered by